autor: Buglioni Federica
42.30 zł
35.96 zł
autor: Cappelletto Gianni, OFMConv
11.75 zł
9.99 zł
 
Wyszukiwarka:     
Słuchajcie dzisiaj Jego głosu. Słowo Boga w życiu Kościoła. Lectio divina
autor: Cappelletto Gianni, OFMConv
FRAGMENT: 
Żywić się Słowem, by być „sługami Słowa”

«Wiara rodzi się ze słuchania słowa Bożego zawartego w Pismach Świętych i tradycji, przekazanego zwłaszcza w liturgii Kościoła poprzez przepowiadanie, działające w znakach sakramentalnych jako zasada nowego życia. Nie zmęczymy się podkreślaniem roli tego źródła, z którego wszystko wypływa dla naszego życia: „słowo Boże jest żywe i trwa” (1 P 1,23)» (CiV 3). W tych słowach włoscy biskupi wyrażają przekonanie, które od zawsze towarzyszyło życiu Kościoła, choć wydobywano z niego różne akcenty. To mianowicie, że „Kościół miał zawsze we czci Pisma Boże, podobnie jak samo Ciało Pańskie, skoro zwłaszcza w Liturgii św. nie przestaje brać i podawać wiernym chleb żywota tak ze stołu słowa Bożego, jak i Ciała Chrystusowego. Zawsze uważał i uważa owe Pisma zgodnie z Tradycją świętą, za najwyższe prawidło swej wiary” (DV 21).
W aktualnych dokumentach magisterium słuchanie słowa Bożego obecnego w Piśmie Świętym po ukazaniu się Konstytucji dogmatycznej Dei Verbum o Bożym Objawieniu Soboru Ekumenicznego Watykańskiego II (18 listopada 1965), dokumentu Papieskiej Komisji Biblijnej Interpretacja Biblii w Kościele (1993) i Noty duszpasterskiej Komisji Episkopatu ds. doktryny wiary i katechizacji CEI pod tytułem „By słowo Pańskie szerzyło się i rozsławiało” (2 Tes 3,1) z 18 listopada 1995 r. Rzeczywiście List apostolski Novo millenio ineunte, który Jan Paweł II skierował do całego Kościoła pod koniec wielkiego jubileuszu roku 2000 (6 stycznia 2001) stwierdza, że dla zapewnienia „pierwszeństwa świętości i modlitwy” konieczne jest „ciągłe powracanie do słuchania słowa Bożego” (nr 39). Co więcej, „jedno z najważniejszych zadań stojących przed Kościołem na progu nowego tysiąclecia” to niewątpliwie «karmić się słowem, aby być „sługami Słowa” w dziele ewangelizacji» (nr 40). Z kolei wskazówki duszpasterskie episkopatu włoskiego na pierwsze dziesięciolecie dwudziestego pierwszego wieku zawarte w dokumencie CEI Comunicare il Vangelo in un mondo che cambia (29 czerwca 2001) potwierdzają, że „należy podtrzymywać stały kontakt osobisty i wspólnotowy z Biblią poprzez rozpowszechnianie jej tekstu, promując jej znajomość, wspierając lekturę mądrościową, pomagając modlić się Biblią zwłaszcza w rodzinach” (nr 49) . W świetle tych wskazówek magisterium pozwalamy sobie zwrócić uwagę na następujące kwestie.

1. Powrót do wiary biblijnej
Przede wszystkim wydaje się nam, że prawdziwa pozostaje „stwierdzenie, iż czytanie Biblii jest aktem fundamentalnym, konstytutywnym wiary chrześcijańskiej, ponieważ to właśnie poprzez Słowo i w Słowie Bóg daje nam wszystko, nawet siebie samego, a Słowo dociera do nas poprzez Pismo” . Czytanie Biblii, która zawiera słowo Boże, jest też „aktem fundamentalnym chrześcijaństwa” . Nie oznacza to rozumienia chrześcijaństwa jako „religii księgi”. Jeżeli chrześcijanin czci księgę Pisma Świętego, czyni to, gdyż wie, że „jest w niej wydarzenie, która ją poprzedza i ją wyjaśnia i jest to wydarzenie Boga, który przemawia […]. Sposób, w który Bóg się objawia, ma naturę słowa”. Dlatego „działalność generatywna i konstytutywna wierzącego to nie czytanie, ani nawet wizja, ale słuchanie” . Słuchanie wymaga zaś specyficznej ascezy, jeśli jest prawdą, że sam tekst biblijny wzywa ciągle: „Słuchaj, Izraelu!” (Pwt 6,5).
Chodzi tu – jak to wyjaśnia sam tekst Księgi Powtórzonego Prawa – o „słuchanie” tego, co wychodzi z ust Pańskich (por. Pwt 8,1-6) całym sobą (serce, umysł, siły, por. 6,4-8), o przypominanie sobie tego, co usłyszane i strzeżenie tego w sercu (30,11-14) oraz o bronienie tego przed innymi słowami/głosami, które proponują projekt alternatywny (8,7-20). Chodzi też o wybór tego, co usłyszane poprzez wcielanie tego w życie codzienne (30,15-20), o celebrowanie słowa podczas świąt, przez sprawowanie pamiątki zbawczych interwencji Boga (16,1-7) i o opowiadanie przyszłym pokoleniom (Ps 48,14, por. Pwt 6,20 nn), aby w oparciu o to kształtowały swe postępowanie. Zapomnienie o dziełach Boga jest nazwane bramą do utraty znaczenia i sensu życia (por. Pwt 8,19-20); Ps 1). Bóg nie nakazuje w pierwszym rzędzie kontemplować, rozmyślać, kochać, czytać, ale słuchać. Dlatego sprawą podstawową staje się przyswojenie sobie sztuki słuchania poprzez rozeznanie osobiste i wspólnotowe, jak to się dzieje na przykład w przypadku młodego Samuela, który przyjmuje naukę w tej kwestii od starego Helego („Mów, Panie, bo sługa Twój słucha” [por. 1 Sam 3,1-21]) i poprzez przeszywającą serce modlitwę skierowana do Pana, by otworzył każdego ranka nasze uszy i uczynił je uważnymi na swe słowo (por. Iz 50,4-5). Słuchanie Pana jest bowiem „niekwestionowanym fundamentem” (P. Lapide ) życia wierzącego, tym doświadczeniem, które stanowi podstawę całej reszty: czytania, kontemplacji, modlitwy, miłości. Trud słuchania bierze się stąd, że głos słuchany nie jest głosem ja idealnego, przyciągającego swą autentycznością, ani głosem nieświadomego, będącego poza sferą racjonalności. Jest to głos inny od „inności” podmiotu, który domaga się bezwarunkowego posłuchu: „słuchaj, Izraelu”. Autentyczne słuchanie zachodzi w takiej mierze, w jakiej „każe się milczeć własnemu głosowi i głosom zewnętrznym, by stworzyć miejsce” dla głosu Boga, do którego „dostęp zyskuje się nie dzięki wysiłkowi mentalnemu, ale poprzez formację do życia w ciszy” . „Zamilknij, Izraelu, i słuchaj! W dniu dzisiejszym stałeś się narodem Pana, Boga swego. Będziesz słuchał głosu Pana, Boga swego, i wypełniał Jego polecenia i prawa, które ci dzisiaj daję” (Pwt 27,9-10).
Nasi biskupi stwierdzają: „Korzenie wiary biblijnej tkwią w słuchaniu, działalności życiodajnej, ale też wymagającej. Ponieważ słuchanie oznacza zgodę na to, by być przemienianym stopniowo, aż do chwili, gdy dojdziemy do dróg bardzo różnych od tego, co mogliśmy sobie wyobrazić zamykając się w samych sobie. Drogi, które wskazuje Jezus, naznaczone są pięknem, ponieważ życie w komunii jest piękne, piękna jest wymiana darów i miłosierdzie, ale są to drogi wymagające wiele wysiłku. Stąd pokusa, by nie otwierać Mu drzwi, pozostawić go poza naszą rzeczywista egzystencją. Historia grzechu jest bowiem zawsze zakorzeniona w historii niesłuchania. Nawet jeśli – co trzeba wyraźnie powiedzieć – nikt z nas nie może sądzić słuchania innych, nawet tych, którzy deklarują, że są daleko od wiary” (CiV 13) Rozwinięcie dokumentu CEI stwierdza: „że wiara biblijna albo rodzi się ze słuchania słowa, albo jest wiarą, ale nie biblijną” . Ten „prymat słuchania” realizuje się i jest przeżywany przede wszystkim poprzez tę pilną działalność duszpasterską, która nazywana jest „pierwszym przepowiadaniem, na którym budować dopiero można właściwy program inicjacji albo powrotu do życia chrześcijańskiego” (CiV 57). Nie bez powodu ci sami biskupi włoscy stwierdzili, że „częścią wtajemniczenia w wiarę jest wtajemniczenie w słowo Boże. Chrześcijanin powinien stać się zdolny do czytania i rozumienia słowa Pisma Świętego” .
2. „Życiodajne spotkanie” z Pismem
Druga sprawa, która jest oczywista, to fakt, że „dla konkretnego poznania wagi słowa, nie wystarczą cieszące się uznaniem teksty, które by o tym mówiły, ani cytaty biblijne, które to poświadczają. Trzeba tego doświadczyć we własnym życiu i we własnej działalności ewangelizacyjnej” . Aby nadeszło to, co nasi biskupi nazywają „nawróceniem pastoralnym” (CiV 46) lub „odnową pastoralną” (CiV 57), konieczne jest nawrócenie pasterza i tych, którzy należą do „wspólnoty eucharystycznej” (CiV 36). Jest prawdą, że „słowo Boże nie uległo skrępowaniu” (2 Tm 2,9). Czasem jednak wydaje się, że jest „w areszcie domowym, w murach samego kościoła” i że centralne miejsce słowa w naszych wspólnotach parafialnych i zakonnych „nie jest aż tak bardzo oczywiste” .
By przywrócić słowu miejsce centralne w Kościele jest konieczne, by nastąpiło „żywe spotkanie” (NMI 39) z nim ze strony kapłana – duszpasterza i przewodnika wspólnoty – i ze strony zakonnika lub świeckiego, który podejmuje się zadań ewangelizacyjnych lub animacyjnych. Oczywiście, wielki nacisk położony na działanie w duszpasterstwie, może zmęczyć i stać się przeszkodą w stałym i dłuższym zbliżeniu się do słowa. Chodzi jednak o odkrycie tego, co najistotniejsze w przesłaniu chrześcijańskim. Św. Grzegorz Wielki pisze na ten temat do swego przyjaciela Teodora: „Mam względem słodkiego umysłu chwalebnego syna mego, dostojnego Teodora, pewien żal, że otrzymał od Trójcy Świętej dar znajomości rzeczy, dar miłosierdzia i miłości, a jednak nieustannie wnika w sprawy światowe i zajęty jest ciągłym krzątaniem się, a zaniedbuje codzienne czytanie słów Zbawiciela swego. (…) I zapewne jeśliby Wasza Chwalebność znajdował się gdziekolwiek na stanowisku, a otrzymał pismo ziemskiego władcy, nie spoczęlibyście, ażbyście się dowiedzieli, co wam napisał ziemski władca. (…) Czymże zaś jest Pismo św., jak nie pewnego rodzaju listem Boga wszechmogącego do Jego stworzenia? […] Disce cor Dei in verbis Dei, ut ardentius ad aeterna suspires (ucz się serca Boga w słowach Boga, abyś goręcej wzdychał do rzeczy wiecznych)” .
Żeby móc „zaczerpnąć ze słowa życia” (CiV 3-4) zdaje się użyteczne nie tylko doskonalenie narzędzi do „czytania Pisma”, ale przede wszystko „otworzyć ucho naszego serca na słowo Boże […], zawierzyć mu, pozwalając by nasz stały kontakt z Jezusem Chrystusem i z Jego Ewangelią oświecał i podtrzymywał każdą chwilę naszego życia” (CiV 27). Aby to nastąpiło, trzeba „zakochać się w Słowie, w Chrystusie. My, zatroskani o poznanie Jego nauki, powinniśmy zdać sobie sprawę, że rozumiemy to, co kochamy […]. Chrystus ucieka, gdy nie jest kochany. Jeżeli czasem czujemy, że niektóre Jego słowa stają przeciw nam, to dlatego, że nie dosyć Go kochamy, nie chronimy go przed tysiącem przesłań, które codziennie przedstawiają nam Go w sposób ukryty jako kogoś szkodliwego lub bezużytecznego, wroga naszego szczęścia. Nie staniemy się nigdy chrześcijanami (choćbyśmy mieli święcenia), dopóki Jezus z Nazaretu nie będzie w naszych oczach osobą żywą, której można powierzyć całe swe życie, dopóki nie staniemy się przygotowani jak Maryja z Nazaretu, która poczęła Słowo nie kiedy je czytała, ale kiedy je ujrzała, ryzykując życie” .
Aby to się wydarzyło, byłoby korzystne, by nastąpiła zmiana w sposobie nauczania Pisma Świętego w szkołach teologicznych (diecezjalne szkoły formacji teologicznej, instytuty wiedzy religijnej, seminaria diecezjalne , wydziały teologiczne). Akt lektury tekstu biblijnego jest bowiem „rezultatem dialogu na trzy głosy prowadzonego między czytelnikiem, autorem i tekstem, albo rezultatem odpowiedzi, którą czytelnik musi dać na trzy pytania, które stawia sobie lub są mu stawiane: co mówi autor? co mówi tekst? co ten tekst mówi mi tu i teraz?” Najczęściej w nauczaniu zatrzymuje się na odpowiedzi na dwa pierwsze pytania (z użyciem metod historyczno-krytycznych – na pierwsze i przy użyciu podejścia kanonicznego – na drugie), natomiast odpowiedź na trzecie zostawia się środowisku pastoralnemu i formacji duchowej. Dzieje się tak z obawy, że subiektywność zajmie miejsce przyjęcia prawdy obiektywnej niesionej przez słowo lub że kreatywna lektura „stanie się lekturą arbitralną” . Niebezpieczeństwo takie istnieje. Ale może być przezwyciężone, jeśli nauczanie Biblii dokonuje się „we wspólnocie i w ramach jej historii, właśnie dlatego, że księga Pisma pochodzi ze wspólnoty i dana jest przede wszystkim dla wspólnoty na drodze przekazu, którą jest tradycja” . Trzeba natomiast zdawać sobie sprawę, że «jeśli Bóg mówi, to nie po to, by przekazać człowiekowi listę dogmatów, którym trzeba by się podporządkować, ale żeby dać się poznać „jako przyjaciel” i zrealizować pragnienie zjednoczenia-komunii. Nie znaczy to, że płaszczyzna poznawcza nie istnieje, ale że słuchanie nie może być wynikiem ciekawości mającej na celu wzrost wiedzy, ale stworzenia podstaw pod spotkanie. Zanim dowiem się, co Bóg chce mi powiedzieć, powinienem się nauczyć doświadczenia Bożej przyjaźni» .
Nie powinno się w końcu zapominać, że Biblia jest spisanym opowiadaniem zrodzonym z doświadczenia. Żeby można ją było ponownie opowiadać, musi na nowo stać się doświadczeniem, to znaczy „żywym opowiadaniem” o miłości Boga wcielonym w konkretne przeżycia wierzących. To jest prawdziwy „kult duchowy” (por. Rz 12,1-3; CiV 23), do którego dochodzi się w miarę, jak pozwala się „interpretować” samego siebie przez to co czytamy lub czego słuchamy.
Częścią słowa jest fakt, że przewidziany został ktoś, kto by słuchał i wpływ, jaki słowo ma na niego. Należy więc, ze względu na szacunek dla natury tekstu, stosować metody interakcji między tekstem a czytelnikiem. Trzeba wyjść od uwagi poświeconej temu, co się wydarzyło i zostało opowiedziane, by następnie zobaczyć, co się dzieje w tobie, czytelniku. W tobie powinno dziać się oczywiście to, co jest opowiadane. Chodzi więc bardziej o to, by być interpretowanym przez tekst, niż o wysiłek mający na celu jego interpretację. Interpretacja to bycie interpretowanym przez Słowo. Słowo czyta cię, ocenia, sądzi, wyzwala cię, zbawia. Jest to doświadczenie czytania, które idzie z pewnością poza horyzont historyczno-krytyczny, ale jest wierne intencji tekstu. Stoimy bowiem wobec tekstów, których celem jest przekaz wiary. Jeśli ją wykluczamy a priori, dokonujemy zdrady wobec intencji autora, którą był przekaz własnego doświadczenia wiary. Tekst traci swój sens i, jeśli ma jakieś znaczenie, to jest ono takie, jak w przypadku wykopalisk archeologicznych .

3. „Dzielenie się Słowem”
Jako trzeci temat podejmiemy znaczenie wspólnoty w procesie czytania/słuchania słowa. Z jednej strony teologowie są już prawie jednomyślni „w podkreślaniu, że nie jest możliwe mówienie o Kościele, jeśli nie wydobędzie się decydującej roli słowa rozumianego nie tyko jako początek zbawienia, ale jako wydarzenie zbawcze, które ma decydujący wpływ na wzrost i rozwój wiary” . Para pojęć słowo-Kościół i istniejąca między tymi dwoma biegunami łączność jest jasna dla wszystkich. „Słowo wzbudza wiarę i gromadzi Kościół, a ze swej strony to właśnie wiara kościoła przyjmuje, strzeże, interpretuje i przekazuje słowo” . Z drugiej strony, znane są – jeśli nawet wymagają polepszenia i pomnożenia – korzyści, które z takich stwierdzeń płyną dla przeżywania liturgii, ukierunkowania w życiu duchowym, także dla „grup specyficznych”. Jest także jasne, że powrót słowa do wspólnot kościelnych powoduje w efekcie deklerykalizację struktur wspólnotowych. Powrót wiernych świeckich, zwłaszcza w ruchach kościelnych, do słowa sprawia, że wyrywa się to słowo „spod wyłącznej władzy specjalistów, którzy poprzez swe studia, coraz bardziej erudycyjne i techniczne, popadają nieraz w niebezpieczeństwo wyświadczenia mu niedźwiedziej przysługi” polegającej na zbudowaniu wokół niego ogrodzenia, które przeszkadza widzieć cokolwiek i jest niezrozumiałe dla wielu. Na szczęście Magisterium Kościoła przypomina, że pasji dla Ewangelii „nie można powierzyć jedynie wąskiej grupie «specjalistów», ale będzie ona wymagać odpowiedzialnego udziału wszystkich członków Ludu Bożego”. Dotyczy to nie tylko rozmachu apostolskiego „przeżywanego jako codzienne zaangażowanie wspólnot i grup chrześcijańskich”, ale także doświadczenia, które daje podstawy misyjności Kościoła i wzbudza ją. Doświadczeniem tym, warto to powiedzieć, jest «karmienie się słowem, aby być „sługami Słowa”» (NMI 40, zob. też CiV 46). A to dlatego, że nasze „świadectwo byłoby jednak niedopuszczalnie ubogie, gdybyśmy my sami jako pierwsi nie byli tymi, którzy kontemplują oblicze Chrystusa […].Kontemplacja oblicza Chrystusa winna czerpać inspirację z tego, co mówi o Nim Pismo Święte, które od pierwszej do ostatniej strony przeniknięte jest Jego tajemnicą” (NMI 16-17). Słowo Boże, które jest zdolne uczynić nas apostołami, wzywa nas przede wszystkim do bycia uczniami. Dojrzali chrześcijanie powinni być „ponownie do życia powołani nie z ginącego nasienia, ale z niezniszczalnego, dzięki słowu Boga, które jest żywe i trwa” (1 P 1,23). Tak Kościół się rodzi, tak żyje i tak się rozprzestrzenia. Z uwagą należy więc medytować fakt powołania Kościoła do bycia miejscem, w którym zbierają się ci, którzy przede wszystkim są ewangelizowani. Powinniśmy odżywiać się słowem Boga pragnąć go, jak niemowlę szuka mleka swej matki (por. 1 P 2,2). Dla żywotności Kościoła jest to doświadczenie najistotniejsze. Ponieważ słowo, działanie Boga i odpowiedź człowieka są przekazywane w ciągu dziejów, jest absolutnie konieczne istnienie dokładnie określonych czasów i miejsc w naszym życiu poświęconych spotkaniu z Panem. Ze słuchania i z daru łaski rodzi się nawrócenie i cała nasza egzystencja mogą się stać świadectwem radosnego przesłania, które przyjęliśmy” (CiV 47).


ISBN 83-88903-65-9

ilość stron: 221
format: 130x210 mm

26.95 zł
cena: 5.00 zł
OSOBY ZAINTERESOWANE TĄ POZYCJĄ KUPOWAŁY RÓWNIEŻ: 
Modlitewna lektura Pisma Świętego. Tom 1. Zasady, przykłady i metoda medytacji Biblia w interpretacji Ojców Kościoła Medytacje nad Ewangelią niedziel i świąt. Rok B. Przewodnik do dialogu ze słowem Boga Św. Paweł. Duchowe nauczanie O chrześcijańskiej czystości. Podstawy biblijne

KUPUJĄC 3 KSIĄŻKI OTRZYMUJESZ 10% RABATU
Czystość jest cnotą zawsze aktualną, ważną w życiu każdego człowieka. Książka pokazuje konieczność właściwego zrozumienia tej cnoty i odpowiedniego ustosunkowania się do własnego...
W ciągu historii Kościoła napisano wiele o Matce Najświętszej. Lecz większa część chrześcijan zna ją tylko z praktyk pobożności, z modlitw, którymi zwracają się do Niej. Z tego...
 
Login:    
Hasło:  
   zarejestruj się    pomoc
 
Produkty w koszyku
Twój koszyk jest pusty...
 
radio niepkalanów franciszkanie.pl_ 17.06.08 ewangelizacja wizualna_19.06.08 e-kai opoka Przewodnik katolicki Fronda kapłani.com.pl
Plyty CDNadruki na plytachNadrukiTloczenie plytProjektowanie stron wwwTworzenie stron wwwTworzenie stronProjektowanie stronStrony internetowe KrakówStrony internetowe WarszawaStrony www KrakówStrony www Warszawa