Św. Paweł z Tarsu
autor:
Penna Romano
FRAGMENT:
WprowadzenieNiegasnąca aktualność św. Pawła przewidziana została już przez korespondencję między Pawłem i Seneką (apokryf z IV wieku), w której filozof oświadcza: „Lektura twoich pism głęboko nas ożywiła. Występują w nich myśli o tak wielkim znaczeniu i jaśnieją tak wielką szlachetnością, że chyba nie wystarczy ludzkich pokoleń, aby przyswoiły je sobie i doprowadziły do ich pełnej realizacji” (List 1).
Były faryzeusz z Tarsu bowiem, pomaga wszystkim nieustannie oczyszczać własne pojęcie chrześcijaństwa, uwalniając je od interpretacji moralistycznych, bez względu na to, czy miały one charakter indywidualny i ascetyczny czy społeczny i praktyczny, co podporządkowuje on nieodwołalnie najważniejszemu orędziu wolnej darmowości daru Bożego dla człowieka. Jego silny dynamizm apostolski jest ponadto takim przykładem, który zabezpiecza przed wszelkiego rodzaju brakiem zaangażowania.
Obecne stronice napisane zostały zarówno dla tego, kto interesuje się choćby w minimalnym stopniu chrześcijaństwem, jak i dla chrześcijan o żywej wierze, poszukujących prostych i niezbywalnych elementów własnej tożsamości. Mogą one pomóc pierwszym w stworzeniu sobie „idei chrześcijaństwa”, drugim zagłębić się w to, co jest istotne.
Zamiarem naszym nie jest uprawianie prymitywizmu czy archeologii, ale zaczerpnięcie nieskażonej wody ze źródła. Zresztą, jeśli w chrześcijaństwie jest miejsce dla archeologii, to dotyczy ona raczej sztuki i obyczaju, ale z pewnością nie wiary.
Zwrócimy ponadto naszą szczególną uwagę na określenie składników orędzia Pawłowego, aby jasno zdać sobie sprawę, co oznacza być chrześcijaninem według Pawła. Wpierw jednak koniecznym jest nakreślenie fundamentalnych rysów samej postaci historycznej człowieka i Apostoła, od którego wywodzi się ta oryginalna koncepcja chrześcijaństwa.
Stąd dwie części książki. Stąd nie powinno dziwić, jeśli pierwsza napisana została językiem bardziej technicznym niż druga. Posiada ona bowiem w zasadzie charakter informacyjny, podczas gdy druga ma również na celu włączenie czytelnika w wizję rzeczy właściwych dla Pawła.
Pytanie Pawła o tożsamość chrześcijańską oznacza dokonanie wyboru pola działania. Pierwotnego chrześcijaństwa bowiem nie rozpozna się w pełni w interpretacji Pawłowej Ewangelii. Przede wszystkim Judeo-chrześcijanizm, który pozwalał na współistnienie wiary w Jezusa Mesjasza z dalszym zachowywaniem Prawa Mojżeszowego, przedstawiając w ten sposób bardziej konserwatywne skrzydło ruchu chrześcijańskiego, ostro przeciwstawił się Pawłowi z powodu głoszenia przez niego wolności od zachowywania Prawa, oskarżając go nawet o apostazję.
Powracając do Pawła zamierzamy właśnie odkryć i ponownie zaproponować szczególną cechę chrześcijaństwa, które chociaż kontynuuje pierwowzór żydowski, daje pierwszeństwo oryginalności i proponuje siebie w terminach rzeczywiście ekumenicznych tym wszystkim, którzy wywodzą się z pogaństwa. Wracając do Pawła koniecznym jest zresztą dla ochrzczonych, aby zabezpieczyli się przed narzucającą się pokusą ponownej judaizacji chrześcijaństwa. Ostrzeżenie to, zauważmy, nie ma w sobie nic antysemickiego. Owszem, zmierza w istocie do nadania należnego szacunku i uznania dla judaizmu w jego różnorodnych formach specyficznych, ale też, równocześnie, do uświadomienia sobie podobnej specyficznej odmienności chrześcijaństwa.
Chcąc bardziej sprecyzować nasz wybór możemy powiedzieć, że istnieją cztery ważne elementy, aby zapisać się do szkoły tego mistrza chrześcijańskiego:
1. Przede wszystkim, św. Paweł, chociaż historycznie późniejszy od Chrystusa, jest wcześniejszy od Ewangelii, które o Nim mówią. Między Jezusem a nami stoją faktycznie cztery redakcje ewangeliczne Marka, Mateusza, Łukasza i Jana, które stanowią przesłonę między naszą pozytywistyczną ciekawością i tym, co Jezus rzeczywiście powiedział i uczynił.
Jezus znany jest nam z tego, co inni napisali o Nim i tu istnieje pewien paralelizm między Sokratesem i Buddą, a jeszcze w większym stopniu między licznymi mistrzami tradycji rabinistycznej judaizmu.
Lecz kiedy napisana została pierwsza Ewangelia, za którą dziś uważa się powszechnie Ewangelię Marka (ukazała się w latach 65-70 I wieku), zostały już napisane wszystkie listy byłego faryzeusza Pawła.
Odnośnie Jezusa, Paweł posiada więc pierwszeństwo nie co do historyczności istnienia, ale odnośnie dokumentacji literackiej. Ponadto, trzeba to przypomnieć, nasza wiara opiera się na świadectwach pisanych i historycznie wiarygodnych, a nie na hipotezach czy niepewnych rekonstrukcjach. Dlatego trzeba sobie postawić pytanie: „Jaka jest Ewangelia według Pawła”, skoro on pierwszy zaczął pisać o Chrystusie?.
2. Istnieje inny motyw. Św. Paweł jest głęboko włączony w żywy kontekst różnych wspólnot kościelnych, o czym daje świadectwo w całej ich pełnej życia bezpośredniości, bogactwie problematyki i zapału.
Paweł bowiem nie troszczy się o zwróceniu spojrzenia na przeszłość Jezusa, jak to czyni Marek, Mateusz, Łukasz i Jan, chociaż nie traci różnych aspektów przekazanych przez nich okoliczności.
Ma raczej przed oczyma sytuację życiową świeżo założonych Kościołów: w Tesalonice, Koryncie, Filippi, kościołów w Galacji i w samym Rzymie, chociaż ten ostatni nie został założony przez niego. W nich dostrzega zapisaną jakby w zarysie postać Jezusa, którą stara się ukazać z coraz większą jasnością.
Ale relacja byłego faryzeusza z Tarsu z Kościołem nie ma jedynie charakteru ojcowskiego (por. 1Kor 4,15; Ga 4,19), ale także, i przede wszystkim, charakter długu, a więc zobowiązania. „Przekazałem wam na początku to, co przejąłem” (1Kor 15,3). To otwarte przyjęcie zależności mówi samo za siebie, na ile rzeczywiście Kościół stał się dla niego matką i mistrzynią, po tym jak stał się obiektem zaciekłych prześladowań (1Kor 15,9; Ga 1,13; Flp 3,6).
W każdym razie należy podkreślić fakt, że przypadek Pawła ukazuje nam również, w jaki sposób czynnik Kościoła staje się determinujący dla naszego osobistego dojścia, nie tylko do poznania, ale też do wiary, do Chrystusa.
Ważnym jest, by to zrozumieć: jeśli między nami a Chrystusem występuje wspólnota Kościoła, nie pełni ona roli parasola czy filtru, ale światła, które pozwala uchwycić dokładny kolor i wymiary przedmiotów.
Także dla historyka ważne są nie tylko lata, jakie upłynęły od śmierci Jezusa (prawdopodobnie rok 30) do redakcji pierwszej Ewangelii pisanej (Marka), ale przede wszystkim lata, jakie miały miejsce między śmiercią Jezusa i nawróceniem, lub lepiej – pierwszym pismem apostoła Pawła, którym jest pierwszy List do chrześcijan w Tesalonice, a więc rokiem 50-51.
Między Jezusem a Pawłem mamy 20 lat życia Kościoła, które rozwinęło się w Jerozolimie, Samarii, Damaszku, Antiochii Syryjskiej. W tych to latach Jezus zakorzenia się coraz głębiej w sercach pierwszych chrześcijan, krystalizując się powoli w swej oryginalnej tożsamości. Paweł jest dłużnikiem tego okresu i tych Kościołów.
Dlatego z jednej strony okazuje się, jak trudno określić Pawła jako drugiego założyciela chrześcijaństwa; z drugiej natomiast oczywiste jest niezwykłe znaczenie jego świadectwa, właśnie dlatego, by można było zbadać puls pierwotnego Kościoła i zarejestrować z szacunkiem pierwsze jego uderzenia.
Dlatego chcąc dokładnie przeanalizować istotę chrześcijaństwa według Pawła, nie wychodzimy raczej od strony Jezusa, Jego słów i Jego czynów, ile raczej od strony refleksji i świadectw kościelnych o Jezusie, co więcej, od najbardziej pierwotnego, bezspornego przykładu, jaki mamy do dyspozycji.
Ten fakt mówi nam jednocześnie, że relacja chrześcijańska z Jezusem ma charakter wspólnotowy. To nie ja indywidualnie konfrontuje się z Jezusem przez zwykłą historyczną ciekawość, jakby było jeszcze możliwe całkowicie indywidualne odkrycie Jezus, na mój zwykły i oczywiście ograniczony obraz i podobieństwo. Św. Paweł pomaga mi raczej wejść w żywy i pierwotny kontekst wierzącej wspólnoty, której Bóg jedynie przekazał Jezusa (por. Ef 1,22b).
O wiele bardziej niż Marek, Mateusz, Łukasz i Jan, Paweł przedstawia nam Jezusa Kościoła, to znaczy – wiary, miłości, nadziei chrześcijan. Bezpośrednio czujemy się zbratani z pierwszymi pokoleniami chrześcijańskimi, równocześnie skonfrontowani z nimi w tej samej perspektywie rozumienia i adoracji, z owym Jezusem identycznym dla wszystkich, ale i Panem wszystkich, „który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie” (Ga 2,20; por. Ef 5,25b).
3. Do tego co powiedzieliśmy, dochodzi jeszcze jeden motyw integralny. Paweł nie jest człowiekiem, który zadowala się przyjęciem i mechanicznym przekazaniem tego, co wcześniej otrzymał od Kościoła. On reinterpretuje, przepracowuje i przebudowuje. U niego, bardziej niż u kogokolwiek innego, ukazuje się „twórczość” chrześcijanina w łączeniu fundamentalnych danych Ewangelii z konkretnymi sytuacjami kulturalnymi i życiowymi różnych środowisk ludzkich i kościelnych: mamy na myśli symbiozę z kręgami kultury żydowskiej i hellenistycznej, i teologię Pawła, która nigdy nie jest jakimś abstraktem, ale żywą odpowiedzią na konkretne potrzeby pastoralne.
Jednak oryginalności Pawła nie należy rozumieć w sensie pomnożenia i nagromadzenia nowych danych religijnych. Chodzi raczej o rzadką zdolność koncentracji na centrum orędzia, na istocie: przemyśliwuje je oczywiście, jednak bez zniekształceń czy schodzenia na bezdroża.
Mają swoją wymowę niektóre jego przemilczenia: nic nie mówi na temat mariologii, kultu, angelologii. Cała jego uwaga skoncentrowana jest na tym, co Bóg zdziałał w Chrystusie i na konsekwencjach antropologicznych: wszystko rozpatrywane jest z punktu widzenia egzystencjalnego.
Nie ulega wątpliwości, że myśl chrześcijańska miałaby swój rozwój także bez Pawła. Nie byłaby jednak ona taka jaka była, tak nieodwołalnie naznaczona pewnymi „kategoriami typowo Pawłowymi”. Wystarczy zacytować kontrowersje Augustyna (wiek IV-V) na temat relacji między naturą ludzką i łaską Bożą, a później reformę Marcina Lutra (wiek XVI), który chciał do centrum orędzia chrześcijańskiego przywrócić „krzyż Chrystusa i usprawiedliwienie przez wiarę”, nie mówiąc już o Karolu Barthcie (i jego Römerbrief), który w wieku XX reprezentował przezwyciężenie protestantyzmu liberalnego i jego katolickich reperkusji. Nie można rzeczywiście zaprzeczyć, że w niektórych epokach historycznych myśl Apostoła została zapomniana lub nawet świadomie zmieniona. Lecz stało się to z wielką szkodą dla jakości życia chrześcijańskiego.
4. Ostatni powód, który prowadzi nas do przemyślenia orędzia Pawła Apostoła to fakt, że mamy do czynienia z konwertytą, co więcej, z największym konwertytą w historii chrześcijańskiej. Ponadto, chodzi nie o człowieka prostego, ale o intelektualistę w ścisłym tego słowa znaczeniu, którym mógł być gorliwy faryzeusz (por. Ga 1,14), który nie wahał się uciec do okrutnego prześladowania (por. Dz 8,3; 9,1.13).
Droga do Damaszku oznaczała dla niego zwrot o 180 stopni, ale go nie zmieniła, raczej jedynie nadała przeciwny kierunek jego temperamentowi odznaczającemu się inteligencją, hojnością, zapałem i delikatnością. Dlatego wszystko w nim jest szczere, wszystko jest z pierwszej ręki, gdyż jest człowiekiem z granitu („Nie możemy niczego dokonać przeciwko prawdzie, lecz wszystko dla prawdy”: 2Kor 13,8).
Ostatecznie, w tej jego przejrzystości jako świadka przez 24 godziny na dobę, tkwi motyw jego nowoczesności. Nie bez powodu Pier Paolo Passolini planował film, który miałby za zadanie przenieść całą historię Apostoła w nasze czasy: „mówiąc otwarcie i nie zmuszając widza do myślenia, «Święty Paweł jest tu, dziś, między nami», a jest prawie fizycznie i materialnie. Zwraca się do naszego społeczeństwa, nasze społeczeństwo miłuje i nad nim płacze, grozi i przebacza, atakuje i obejmuje czule”.
Wszystko to pomaga nam odkryć oryginalność naszego bycia chrześcijaninem, co często traci swój element podziwu i zachwytu, jak gdyby bycie chrześcijaninem było sprawą najbardziej oczywistą na świecie. Nie, nikt z nas nie rodzi się chrześcijaninem, mimo stwierdzenia Tertuliana, że człowiek jest ze swej natury chrześcijaninem (naturaliter christianus) czy powiedzenia K. Rahnera o „chrześcijanie anonimowym” .
Chrześcijaninem stajemy się: „A to pochodzi nie od was, lecz jest darem Boga” (Ef 2,8).
Paweł skłania nas do uświadomienia sobie, że każdy z nas jest konwertytą i zaprasza do dziękczynienia „z radością Ojcu, który was uzdolnił do uczestnictwa w dziale świętych w światłości. On uwolnił nas spod władzy ciemności i przeniósł do królestwa swego umiłowanego Syna” (Kol 1,12-13).
To „przeniesienie”, które ma charakter wewnętrzny a nie przestrzenny, oznacza w jakiś sposób przedział między tym, co było wcześniej i tym, co później (por. Ef 5,8), odrodzenie-zmartwychwstanie (Rz 6,4-5), zapomnienie o własnej przeszłości nie tylko chronologiczne, ale i jakościowe, by wytężyć siły ku temu, co przed nami (Flp 3,13).
W konsekwencji postać Pawła z Tarsu, zarówno przez przykład jego przeżywanego świadectwa, jak i z racji często zapominanego, gruntownego nieraz przepracowania myśli, ukazuje nam, że możliwe jest chrześcijaństwo czyste i pełne nieskazitelnej fascynacji. Idąc jego śladami możliwe jest chrześcijaństwo historycznie, które mogłoby się wydawać utopią, gdzie tradycja nie unicestwia nowoczesności, gdzie solidarność nie gasi wolności, gdzie realizacja nie niszczy nadziei: jednym słowem, gdzie wymiar obowiązku podporządkowany jest dobrej woli. Dzięki niemu możliwe jest chrześcijaństwo ciągle młode, które dogłębnie przeżywa swoje dzieje historyczne czerpiąc z niewyczerpanych zasobów niezgłębionej łaski Boga. Możliwe jest chrześcijaństwo strukturalnie otwarte i dostępne dla „innych”, „odmiennych” w znaczeniu religijnym i kulturalnym tych określeń. Jest możliwe nie dlatego, że nie posiada swojego oblicza i zdane jest na zmieniającą się falę czasu, ale z racji pewnego zakorzenienia w ściśle określonym fundamencie, który nosi nazwę Jezus Chrystus: fundamencie tak precyzyjnym, że nie może być zamieniony na coś innego, i tak wolnym, że może stać się wszystkim dla wszystkich.
| ISBN 978-83-7485-063-6 |

































