W kuchni z mamą i tatą. Jak nauczyć dzieci bezpieczeństwa, dobrych manier i zdrowego odżywiania
autor:
Buglioni Federica
FRAGMENT:
W KUCHNI RĘKOMA, UMYSŁEM I SERCEMDobre powody do tego, aby gotować z dziećmi
Gotowanie jest dla dzieci sprawą poważną, jest piękną zabawą pozwalającą na dokonywanie interesujących odkryć, na zdobywanie umiejętności logicznych i zręcznościowych, na mierzenie się z własnymi siłami i na angażowanie się w działania wspólnie z rodzicami. W kuchni można posługiwać się wszystkimi zmysłami, czyli tak jak dzieci najbardziej lubią – można dotykać, obserwować, wąchać, smakować, słuchać. Ma się w kuchni do czynienia z różnie wyglądającymi, różnie pachnącymi i posiadającymi różną konsystencję składnikami, które są owocem kolejnych cykli naturalnych. Ma się w kuchni również do czynienia z reakcjami chemicznymi i fizycznymi, które wyglądają jak magia. Są tam smaki, które wybieramy w zgodzie z naszymi tradycjami, z naszymi wyborami etycznymi i politycznymi, z historią naszej cywilizacji. Dzieci mogą to wszystko odkrywać razem z nami, pomagając w przygotowywaniu prawdziwego jedzenia, codziennego i prostego. Jego przygotowywanie jest dużo bardziej interesujące niż pomoc przy zwyczajowych torcikach i przekąskach, z którymi zwykle pozwalamy im mieć do czynienia, pozbawiając je w ten sposób podstawowej wiedzy dotyczącej codziennego życia, tak jakby dzieci były w stanie robić coś jedynie dla zabawy czy na niby.
Dzieci wchodzą do kuchni z chęcią wystawienia samych siebie na próbę, z chęcią zmierzenia się z trudną czynnością, świadome ryzyka porażki. „Mogę spróbować? Ja chcę to zrobić!” Propozycja ta zasługuje na przyjęcie, ponieważ pogodna atmosfera domowej kuchni, nasze towarzystwo i nasze emocjonalne przewodnictwo są idealnym kontekstem do poznawania przyjemności wynika-jącej ze świadomości bycia przydatnym w działaniu robienia czegoś ważnego dla siebie i dla własnej rodziny, przezwyciężając przy tym drobne niepewności.
W przeciwieństwie do tego, co zwykło się uważać, dzieci bardzo lubią robić coś na poważnie, mają one ogromną potrzebę odczuwania, że są „zdolnymi dziećmi, zdolnych rodziców”. Niegdyś dorośli wykonywali prace, które dzieci mogły obserwować, prace najczęściej fizyczne, które następnie były imitowane w zabawie przez dzieci i w ten sposób przez nie rozumiane. Łatwiej było o stwierdzenie: „Jaki mój tata jest zdolny!”. Dziś natomiast dzieci najczęściej nie wiedzą, na czym dokładnie polega nasza praca, która jest zbyt skomplikowana i zbyt odległa od ich rzeczywistości. Chciałyby wiedzieć o niej więcej, chciałyby móc nas obserwować przy pracy, aby zrozumieć kim tak naprawdę jesteśmy. Dlatego też, w ich oczach, tata, który jest w stanie wymienić zepsuty zamek w drzwiach jest dużo zdolniejszy od odnoszącego sukcesy dyrektora przedsiębiorstwa, który musi dzwonić z takim problemem do ślusarza. W ten sposób kuchnia staje się miejscem, w którym dzieci mogą być naprawdę świadkami naszej kompetencji, w którym mogą obserwować nasze gesty, gdzie mogą zrozumieć to, co robimy, a następnie mogą próbować uczyć się u nasze-go boku, aż odkryją, że są równie zdolne i kompetentne. Będzie to mały krok w budowaniu ich tożsamości.
Nabieranie prawidłowych przyzwyczajeń żywieniowych to podstawowy plus wspólnego gotowania. Z mojego doświadczenia wynika, że dzieci, które pomagają w kuchni, które znają różne składniki i potrafią się z nimi obchodzić, dzieci, które pomagają w robieniu zakupów – szczególnie w przypadku warzyw i owoców – wykształcają bardziej dojrzałe podejście do jedzenia, potrafią odróżnić, wybrać, i nie dają się zwieść reklamom, gadżetom i barwnym opakowaniom. Stają się, innymi słowy, bardziej uważnymi i świadomymi konsumentami. Fakt, że wszystko to naprawdę zachodzi na przestrzeni kilku lat dowodzi, że wychowanie żywnościowe działa, jeżeli podchodzi się do niego z systematycznością, w rodzinie, a nie tylko w szkole. Dzieci uczą się doceniać zdrowe jedzenie dobrej jakości, jeżeli my, jako pierwsi je doceniamy, starannie przygotowujemy i z radością zanosimy je na stół.
Wspólne gotowanie z dziećmi przydaje się również nam, rodzicom. W ten sposób możemy bowiem dzielić chwile z naszymi dziećmi, cieszyć się ich towarzystwem, możemy je obserwować i odkrywać nowe aspekty ich osobowości. Gdy bowiem razem robi się coś pięknego, odczuwa się wzajemną bliskość, ma się ochotę opowiadać, czasem przyjdzie na myśl jakiś żart, albo obawa do wy-jawienia. Obserwując ich gesty – spokojne lub pospieszne, pewne lub niepewne – oraz ich czas koncentracji, odkrywając ich zdolności i ich słabe punkty, możemy zebrać cenne wskazówki, tak aby je lepiej zrozumieć, aby móc sobie je wyobrazić w szkole, aby dodawać im otuchy w trudnych chwilach.
Na koniec, nie zapominajmy, że tak jak my obserwujemy nasze dzieci, również one nas obserwują. Może się zdarzyć, że chwila ich zdenerwowania naszą niecierpliwością, lepsze od naszego twórcze rozwiązanie lub zwykła pogawędka pozwolą nam odkryć, że wśród zagniatanych ciast i patelni również my może-my się rozwijać, dzięki naszym dzieciom.
| ISBN 978-83-7485-124-4 |






























