autor: Buglioni Federica
42.30 zł
35.96 zł
autor: Cappelletto Gianni, OFMConv
11.75 zł
9.99 zł
 
Wyszukiwarka:     
Miłość mi wszystko wyjaśniła. Przygody ducha
autor: Królikowski Łucjan, OFMConv
FRAGMENT: 
Od autora

Myśli, produkt duszy ludzkiej, mogą być banalne, ordynarne, agresywne, podejrzliwe, złośliwe, a mogą też być zbawienne, mogą nieść pokój, radość, wiarę, nadzieję i miłość. Myśli piękne i dobre są ozdobą i skarbem człowieka.

Nikt nie zna naszych myśli, chyba że je ujawnimy w mowie lub piśmie. Bezpośredni dostęp ma do nich Bóg, nasz Stworzyciel, może też aniołowie.

Najpiękniejszą jest myśl Boża, wszechmocna i dobra, podług której należy układać nasze życie i sprawdzać, czy jest ono autentyczne i Bogu miłe.
Myśli dobre i wielkie zamienione w czyn ubogacają kulturę osobistą, narodową, światową. Myśli (idee) przewrotne, oderwane od Boga, mogą dać początek upiornym ideologiom, jak nazizm i komunizm. Pierwsza usiłowała stworzyć utopijny raj na ziemi dla jednego narodu; druga dla całej ludzkości. Obie skąpały miliony niewinnych ludzi w morzu łez i krwi i nie przestają straszyć.
Św. Franciszek przebiegał ulice miast włoskich wołając: „Miłość nie jest kochana!”. Bóg jest Miłością. Wołanie Biedaczyny jest echem słów Apostoła Narodów: „Nikomu nie bądźcie nic dłużni, poza wzajemną miłością…!”, (Rz 13,8-10) ani Bogu ani bliźnim.

Przemyślenia zawarte w niniejszej książce zebrałem na drodze mego tułaczego, długiego życia. Na nich się wspierałem w trudnych chwilach. Rodziły się podczas czytania Ewangelii, w czasie spotkań z ludźmi. Korzystałem z własnych doświadczeń życiowych, ze zsyłki na Sybir, tułaczki po świecie, z notatek i wieloletniej pracy radiowej dla Polonii Amerykańskiej i Kanadyjskiej, służąc jej jako autor-widmo.
Dzielę się z Czytelnikiem szczególnie świadectwem własnej wiary. W obecnym zamieszaniu ideowym i moralnym jednostki liberalne usiłują zająć naszą uwagę tylko tym, co przemija, lekceważąc głos Boga Stwórcy, naszego Ojca i Pana Historii.
Wiara, podstawowa relacja między Bogiem i ludźmi, jest wystawiona na ciężką próbę. Im dalej oddalamy się od Boga, tym bardziej błądzimy, wchodzimy w większy zamęt, który rodzi większy głód ducha, często mało uświadomiony, przejawiający się nawet w różnych psychozach, lękach, przesądach i horoskopach.
Myśli tu zawarte zdają się być rozrzucone, bez schematu, podobne do sztucznych ogni rozpryskujących się na niebie, każdy o innym deseniu i kolorze. Wszystkie rozdzialiki są jakby lustereczkami, w których Czytelnik może się przeglądnąć.
Książki religijne, a jest ich dużo, są często pisane językiem teologicznym z oprawą naukową, są mało dostępne dla śmiertelnika zagonionego potrzebami dnia codziennego. Ich autorzy więcej się liczą z recenzją krytyków niż z potrzebami Czytelnika. Pragnę, by Czytelnik do tej książki wracał, czytał ją na wyrywki.

Fr. Łucjan


Uwielbienie Miłości

Byłem rówieśnikiem Karola Wojtyły. W chwili wybuchu drugiej wojny światowej on miał 19 lat, ja 20. Był już wtedy zaprawiony w cierpieniu. Śmierć zabrała mu małą siostrzyczkę, brata lekarza i matkę. Ojciec zmarł w początkach II wojny światowej. Ból swojej duszy wyraził słowami, płacząc: „Nie było mnie przy śmierci matki, nie było mnie przy śmierci brata, nie było mnie przy śmierci ojca”.
Wojna przyniosła inny rodzaj cierpień. Zdradziecki napad dwóch potęg światowych, zmówionych, by naszą Ojczyznę Polskę raz na zawsze wymazać z mapy świata, a naród unicestwić. Rozstrzeliwanie profesorów Uniwersytetu Krakowskiego i Lwowskiego, aresztowania, osadzanie w obozach koncentracyjnych, zsyłki na Sybir, stawiało młodego Wojtyłę przed pytaniem: Jak to wszystko zrozumieć? I jak pokierować swoim życiem? Czy jest jakaś nadzieja?
Wojtyła, syn narodu o tysiącletniej kulturze chrześcijańskiej, doszedł do tych samych konkluzji co św. Maksymilian Kolbe, franciszkanin, osadzony w Auschwitz: nienawiści trzeba przeciwstawić miłość. Maksymilian Kolbe mówił do bitych i poniewieranych rodaków, w których, w odwecie rodziła się nienawiść: Nie dajcie się sprowokować. Nie odpłacajcie nienawiścią za nienawiść. Nienawiść degraduje, rujnuje, tylko miłość jest twórcza.
Na kanwie swoich przemyśleń młody Wojtyła przypomniał sobie dramat Hioba i ujął go w strofy. Hiob stracił wszystko: zdrowie, posiadłość i rodzinę, lecz Bóg mu wszystkie te dobra przywrócił. Nieszczęścia te natchnęły Wojtyłę do napisania poematu o wymownym tytule: „Pieśń o Bogu ukrytym”, w którym ukazał rękę Opatrzności Bożej.
W tej zamglonej atmosferze wydarzeń wojennych dojrzał Światło, które przebiło się przez chmury łez, trwogi i bólu. Była nim MIŁOŚĆ! Miłość pisana dużą literą, czyli Bóg. Bóg, który jest Miłością. To, co wtedy czuł, i do czego jego myśl doszła, wyraził w poemacie, którego najważniejszą, kluczową strofą jest poniższa:

Miłość mi wszystko wyjaśniła,
Miłość mi wszystko rozwiązała,
Dlatego uwielbiam tę Miłość
Gdziekolwiek by przebywała.

W owym trudnym okresie swego życia Karol Wojtyła zwrócił się do Miłości pisanej dużą literą, czyli do Boga. Definicję Boga wskazał mu umiłowany Apostoł Jezusa Chrystusa: „Bóg jest Miłością!” (1J 4,16).
W krytycznych dla polskiego narodu, Kościoła, ludzkości, czasach, również dla każdego z nas, zwracam się też do tej Miłości, tyle razy zapomnianej, lekceważonej, pogardzanej, opluwanej, biczowanej, krzyżowanej, ale też poszukiwanej. Jest ona przedmiotem rozważań, tęsknot i pragnień.
Wszystkie słowa zawarte w tej książce będą wypowiadane pod kątem Miłości, w nadziei, że nam również wyjaśni, rozwiąże życiowe trudności, byśmy Ją mogli uwielbiać i adorować.

„Ukryty” Bóg

Najtrudniejszym problemem człowieka jest niewidzialność Boga. Nic dziwnego. Bóg jest czystym duchem. Porzekadło francuskie stwierdza, że nawet nieobecność człowieka jest problemem: „Loin des yeux, loin du coeur - Z dala od oczu, z dala od serca”. W tym jest pewne wytłumaczenie, dlaczego niektórym ludziom tak trudno uwierzyć w istnienie Boga. Stąd najprostszą ich reakcją jest ignorowanie tej sprawy.
Karol Wojtyła patrzył na Boga tak, jak ten kto ogląda dzieła sztuki; jest przeświadczony, że za nimi stoi mistrz, artysta. Tytuł do poematu „Bóg ukryty” Karol Wojtyła zapożyczył z księgi proroka Izajasza (por.: Iz 45,15). Po prawdzie, Bóg jest tylko pozornie ukryty, tak jak ojciec, który bawi się z dziećmi w chowanego. Obecność Boga w świecie przeczuwali najbardziej prymitywni ludzie. Zaświadcza o tym św. Paweł: „To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród pogan… Albowiem od stworzenia Jego przymioty - wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - były widzialne dla umysłu przez Jego dzieła” (por.: Rz 1,19n).
Bóg nie mógł się ukryć zupełnie, ani odejść od swojego stworzenia, ani o nim zapomnieć, jak się wydaje ludziom Oświecenia i wielu innym, którzy zauroczyli się ludzkim geniuszem. Bóg nie mógł powierzyć urządzanie i kierowanie światem wyłącznie śmiertelnemu, ograniczonemu rozumowi człowieka, choć stworzył go bystrym i dociekliwym. Bóg nie może być w pełni ukrytym, gdyż jako Architekt świata powierzył ludziom funkcję czeladników, pomocników, kontynuatorów. We wszystkich dobrych sprawach i dziełach, które ludzie tworzą z Bogiem i dla Boga, powinna być miłość. Jesteśmy jej świadkami i krzewicielami. Dążymy zawsze do zjednoczenia z Artystą, Stworzycielem, a nie do rozbicia.
Człowiek dobry i rozumny, kochający życie pragnie, by ono zawsze miało sens i wartość. Z tego stwierdzenia wyszedł Karol Wojtyła: „Miłość mi wszystko wyjaśniła, Miłość mi wszystko rozwiązała”. Natchnione słowa Karola Wojtyły prowadzą nas do miłowania, uwielbienia i dziękczynienia Bogu Stwórcy, a tym samym - do miłowania bliźniego.

Afirmacja Miłości

Zerwanie człowieka z Bogiem nie jest nowością. Dwa tysiące lat temu Bóg „odwiedził” naszą ziemię w Osobie Jezusa Chrystusa, Boga-Człowieka. „Lecz świat Go nie poznał. Przyszedł do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli” (J 1,10n). Wchodząc na arenę świata ogłosił niesłychaną dotąd Nowinę: „Bóg tak umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony!” (J 3,16n). Było to uznanie Miłości za największy skarb.
Bóg mówi o Sobie zamiennie: raz jako o Miłości, innym razem o „Światłości” (1J 4,16). Te dwie wartości mają odniesienie do głównych władz człowieka: do serca i do rozumu. Toteż Chrystus raz nazywał Siebie Miłością, innym razem Światłością. „Kto idzie za Mną, nie chodzi w ciemności, lecz ma światło życia” (J 8,12). Zamienność ta jest zrozumiała, bo zarówno Miłość, jak i Światłość, są źródłami Bożej Mocy, Energii i Ciepła. Swoją nauką Chrystus rozświetlił drogę ludzkiego życia. A ogniem Swojej Miłości rozpalił serca ludzi.
Bóg jest dla ludzi wszystkim, toteż należy się Mu pierwsze miejsce, przed jakimkolwiek stworzeniem. Z tego względu oczekuje od ludzi miłości ponad wszystko, z całego serca, z całej duszy, ze wszystkich sił. Św. Augustyn woła radośnie: „Kochaj Boga, jesteś wolny i rób co chcesz”. Ale najpierw - kochaj Boga! Miłując, nie zrobisz niczego, co by się Jemu nie podobało.
Wezwanie Chrystusa „Miłujcie się wzajemnie tak jak Ja was umiłowałem”. Jego miłość odbija się w naszym sercu jak słońce w lusterku. Jakże są wtedy zrozumiałe słowa Chrystusa: „Wy jesteście światłem, stawia się (je) na świeczniku, aby świeciło wszystkim” (Mt 5,14n). Nic dziwnego, że poganie obserwujący pierwszych chrześcijan ze zdumieniem mówili: „Patrzcie, jak oni się miłują”.
W jednej ze swych książek Henri J.M. Nouwen opowiada o swym doświadczeniu we wspólnocie ludzi niepełnosprawnych, zwanej Arką (L’Arche). Zdarzyło się to podczas Mszy Św. w kaplicy, gdy przekazywano sobie znak pokoju. Jedna z podopiecznych z trudnością powiedziała do ks. Nouwen: „Czy mógłbyś mnie pobłogosławić?” - „Oczywiście!” - odrzekł kapłan. Unosząc rękę do błogosławieństwa już był w trakcie wymawiania słów błogosławieństwa, gdy mu przerwała: „Nie, - to inne błogosławieństwo”. Zrozumiał, że chciała, by ją przytulić. Czyniąc to, powiedział: „Jesteś umiłowana przez Boga od wieczności. Jesteś dla Niego wyjątkowa”. Spostrzegłszy to, inni upośledzeni stanęli w kolejce, aby również otrzymać tego rodzaju błogosławieństwo. Na przodzie szli ci, którzy cierpieli najbardziej, którym groziła śmierć, mimo młodego wieku.
Czy nie wszyscy odczuwamy ów głód miłości, która wypływa z samego Źródła, z Serca Bożego? Kto czerpie tylko z tego Źródła, nie błądzi, nie grzeszy, nie schodzi na manowce.
Światło słońca przedzierając się przez rozpylone cząsteczki deszczu tworzy tęczę. Boże Światło, Światło Bożej Miłości rozszczepia się na błogosławieństwa:
    Błogosławieni ubodzy w duchu;
    błogosławieni, którzy się smucą;
    błogosławieni cisi;
    błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości;
    błogosławieni miłosierni;
    błogosławieni czystego serca;
    błogosławieni, którzy wprowadzają pokój;
    błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości…

Miłość wyjaśnia wszystkie sprawy życia, więc ją uwielbiamy i miłujemy przez całe życie.




ISBN 978-83-7485-164-0

oprawa: twarda
ilość stron: 344
format: 165x235 mm

36.90 zł
cena: 33.21 zł
OSOBY ZAINTERESOWANE TĄ POZYCJĄ KUPOWAŁY RÓWNIEŻ: 
Biblia w interpretacji Ojców Kościoła Poradnik dla spowiadających się. Z rachunkiem sumienia Modlitewnik Pisma św. Franciszka z Asyżu Po co w niedzielę chodzimy do kościoła?

KUPUJĄC 3 KSIĄŻKI OTRZYMUJESZ 10% RABATU
    Przyjaźń jest ideałem, do którego dążymy, ale również doświadczeniem stanowiącym naszą własność. Pociągają nas dobre więzi, jednomyślność, wspólne cele,...
Niniejsze rozważania usiłują , bodaj w małej części, przybliżyć orędzie miłosierdzia Bożego każdemu czytelnikowi. Kapłanom powinny służyć pomocą przy głoszeniu niezgłębionego...
 
Login:    
Hasło:  
   zarejestruj się    pomoc
 
Produkty w koszyku
Twój koszyk jest pusty...
 
radio niepkalanów franciszkanie.pl_ 17.06.08 ewangelizacja wizualna_19.06.08 e-kai opoka Przewodnik katolicki Fronda kapłani.com.pl
Plyty CDNadruki na plytachNadrukiTloczenie plytProjektowanie stron wwwTworzenie stron wwwTworzenie stronProjektowanie stronStrony internetowe KrakówStrony internetowe WarszawaStrony www KrakówStrony www Warszawa