Recenzje / Dzieci-żołnierze. Kalami idzie na wojnę
Giuseppe Carrisi, Dzieci-żołnierze. Kalami idzie na wojnę, Wydawnictwo Franciszkanów Bratni Zew, Kraków 2007
Historie opisane w tej książce to jeden z najhaniebniejszych dowodów klęski cywilizacji współczesnej. Oto bowiem, co szeroko ujawnia autor pozycji, w wojenny wir wciągniętych jest kilkaset tysięcy dzieci z terenów ogarniętych konfliktami zbrojnymi. Kim są i co robią? Najczęściej to, co dorośli: z bronią w ręku celują do wroga. I często trafiają. Smutna prawda o dzieciach wojny to przede wszystkim przypomnienie o tych, którzy nie są znani z imienia, żyją na skraju nędzy i pozbawieni dzieciństwa. Bez nadziei i wiary w cokolwiek dzieci –żołnierze wchodzą w życie dorosłe z traumą, jakiej najprawdopodobniej nikt i nic nie wymaże. Kto za to odpowiada? Bez wątpienia, my wszyscy. Czy możemy coś zrobić? Nawet jeśli od razu niewiele, to warto na początek wysłuchać ich opowieści. Bolesne to słuchowisko, ale bardzo ważne.
Marcin Wilk
Dziennik Polski
Giuseppe Carrisi, Dzieci – żołnierze. Kalami idzie na wojnę, tłumaczenie Kalina Kreczko, Wydawnictwo Franciszkanów „Bratni Zew”, Kraków 2007, stron 257.
Od przedstawionego w Biblii bratobójstwa, gdy Kain zabił swego brata Abla, wojna jest stałą rzeczywistością w ludzkim świecie. Tragizm wojen dotyka każde ludzkie pokolenie i pokazuje coraz bardziej zbrodnicze oblicze.
Świat na przełomie dwu tysiącleci nie tylko nie stał się spokojniejszy, ale wojna w tym świecie staje się coraz bardziej perfidna, pomimo całego oceanu wypowiedzi na temat pokoju. Im bardziej ludzie mówią o pokoju, tym głębiej wojna znajduje się w ich sercach. Wojna coraz bardziej okrutna.
Książka, o jakiej chcemy powiedzieć, podejmuje problem okrucieństwa wojny w szczególnym aspekcie, jest to wojna, która zagarnia i czyni swymi aktorami dzieci. Powstało wiele organizacji międzynarodowych o światowym zasięgu zajmujących się dziećmi, ale wojna potrafi obejść wszystkie inicjatywy i wchłania dziecięce istoty w swój rydwan niszczenia, cierpienia i śmierci.
We współczesnym świecie tysiące, a może setki tysięcy dzieci idzie na wojnę jak tytułowy Kalami. To temat, o którym trzeba mówić, trzeba wołać na alarm. Najpierw trzeba go zobaczyć, bo skrzętnie jest przemilczany. Dlatego ważne jest w książce zestawienie miejsc na świecie, gdzie okrucieństwo wojny posługuje się dziećmi, niszcząc ich dzieciństwo i wykrzywiając całe życie, nie mówiąc już o utracie tego życia przez liczne ofiary.
Cała lista państw afrykańskich, Ameryka Łacińska, Azja, Eurazja, Bliski Wschód, Europa i Stany Zjednoczone, Oceania. Prawie wszystkie kontynenty są areną walk, w które wciągane są dzieci. Formy tego wciągania mogą być różne, ale to nic nie zmienia sytuacji, która powinna absolutnie zniknąć z tej ziemi.
Po tym budzącym najsmutniejsze refleksje spisie miejsc objętych walkami, w których uczestniczą dzieci, najczęściej wciągane przemocą, jesteśmy informowaniu o sposobach wykorzystywania dzieci w dziele wojennym, przy czym chodzi zarówno o chłopców, jak i o dziewczynki. O szczególnych wypadkach autor mówi osobno, a przykłady odnoszą się do islamu, Palestyny, Czeczenii, Sri Lanki i Iranu.
Na tym niezwykle ponurym tle w końcu książki pojawiają się nieco jaśniejsze sytuacje, a także wypowiedzi i inicjatywy, które dążą do przezwyciężenia omawianej tragedii, która kładzie się cieniem na naszej kulturze.
Książka jest apelem do wszystkich, którzy powinni stanąć w obronie podeptanego dzieciństwa na całym świecie. Czy możemy coś zrobić? Samo mówienie o tej sprawie jest ważne, gdyż zbyt długo była ona przemilczana. Powstały liczne organizacje zmierzające do obrony dzieci, sformułowano przepisy prawa, które nie zawsze jest respektowane. W tej sytuacji warto zacytować przytoczone w książce słowa Alberta Einsteina: Świat nie jest zły tylko ze względu na tych, którzy źle czynią, ale też ze względu na tych, którzy patrzą i nic nie robią, by do tego nie dopuścić.
Te słowa wzywają do przemyślenia sposobów działania. Książka wskazuje na niektóre działania, które powinny być podjęte przez wszystkich. Jest to budowa nowej kultury, jest to wychowanie w kulturze pokoju. W tym dziele jest miejsce dla wszystkich.
Pierwszym krokiem musi być zdanie sobie sprawy z sytuacji i ten krok dokonuje się przy czytaniu proponowanej książki.
Ks. prof. dr hab. Tomasz Jelonek (PAT)
« powrót
Historie opisane w tej książce to jeden z najhaniebniejszych dowodów klęski cywilizacji współczesnej. Oto bowiem, co szeroko ujawnia autor pozycji, w wojenny wir wciągniętych jest kilkaset tysięcy dzieci z terenów ogarniętych konfliktami zbrojnymi. Kim są i co robią? Najczęściej to, co dorośli: z bronią w ręku celują do wroga. I często trafiają. Smutna prawda o dzieciach wojny to przede wszystkim przypomnienie o tych, którzy nie są znani z imienia, żyją na skraju nędzy i pozbawieni dzieciństwa. Bez nadziei i wiary w cokolwiek dzieci –żołnierze wchodzą w życie dorosłe z traumą, jakiej najprawdopodobniej nikt i nic nie wymaże. Kto za to odpowiada? Bez wątpienia, my wszyscy. Czy możemy coś zrobić? Nawet jeśli od razu niewiele, to warto na początek wysłuchać ich opowieści. Bolesne to słuchowisko, ale bardzo ważne.
Marcin Wilk
Dziennik Polski
Giuseppe Carrisi, Dzieci – żołnierze. Kalami idzie na wojnę, tłumaczenie Kalina Kreczko, Wydawnictwo Franciszkanów „Bratni Zew”, Kraków 2007, stron 257.
Od przedstawionego w Biblii bratobójstwa, gdy Kain zabił swego brata Abla, wojna jest stałą rzeczywistością w ludzkim świecie. Tragizm wojen dotyka każde ludzkie pokolenie i pokazuje coraz bardziej zbrodnicze oblicze.
Świat na przełomie dwu tysiącleci nie tylko nie stał się spokojniejszy, ale wojna w tym świecie staje się coraz bardziej perfidna, pomimo całego oceanu wypowiedzi na temat pokoju. Im bardziej ludzie mówią o pokoju, tym głębiej wojna znajduje się w ich sercach. Wojna coraz bardziej okrutna.
Książka, o jakiej chcemy powiedzieć, podejmuje problem okrucieństwa wojny w szczególnym aspekcie, jest to wojna, która zagarnia i czyni swymi aktorami dzieci. Powstało wiele organizacji międzynarodowych o światowym zasięgu zajmujących się dziećmi, ale wojna potrafi obejść wszystkie inicjatywy i wchłania dziecięce istoty w swój rydwan niszczenia, cierpienia i śmierci.
We współczesnym świecie tysiące, a może setki tysięcy dzieci idzie na wojnę jak tytułowy Kalami. To temat, o którym trzeba mówić, trzeba wołać na alarm. Najpierw trzeba go zobaczyć, bo skrzętnie jest przemilczany. Dlatego ważne jest w książce zestawienie miejsc na świecie, gdzie okrucieństwo wojny posługuje się dziećmi, niszcząc ich dzieciństwo i wykrzywiając całe życie, nie mówiąc już o utracie tego życia przez liczne ofiary.
Cała lista państw afrykańskich, Ameryka Łacińska, Azja, Eurazja, Bliski Wschód, Europa i Stany Zjednoczone, Oceania. Prawie wszystkie kontynenty są areną walk, w które wciągane są dzieci. Formy tego wciągania mogą być różne, ale to nic nie zmienia sytuacji, która powinna absolutnie zniknąć z tej ziemi.
Po tym budzącym najsmutniejsze refleksje spisie miejsc objętych walkami, w których uczestniczą dzieci, najczęściej wciągane przemocą, jesteśmy informowaniu o sposobach wykorzystywania dzieci w dziele wojennym, przy czym chodzi zarówno o chłopców, jak i o dziewczynki. O szczególnych wypadkach autor mówi osobno, a przykłady odnoszą się do islamu, Palestyny, Czeczenii, Sri Lanki i Iranu.
Na tym niezwykle ponurym tle w końcu książki pojawiają się nieco jaśniejsze sytuacje, a także wypowiedzi i inicjatywy, które dążą do przezwyciężenia omawianej tragedii, która kładzie się cieniem na naszej kulturze.
Książka jest apelem do wszystkich, którzy powinni stanąć w obronie podeptanego dzieciństwa na całym świecie. Czy możemy coś zrobić? Samo mówienie o tej sprawie jest ważne, gdyż zbyt długo była ona przemilczana. Powstały liczne organizacje zmierzające do obrony dzieci, sformułowano przepisy prawa, które nie zawsze jest respektowane. W tej sytuacji warto zacytować przytoczone w książce słowa Alberta Einsteina: Świat nie jest zły tylko ze względu na tych, którzy źle czynią, ale też ze względu na tych, którzy patrzą i nic nie robią, by do tego nie dopuścić.
Te słowa wzywają do przemyślenia sposobów działania. Książka wskazuje na niektóre działania, które powinny być podjęte przez wszystkich. Jest to budowa nowej kultury, jest to wychowanie w kulturze pokoju. W tym dziele jest miejsce dla wszystkich.
Pierwszym krokiem musi być zdanie sobie sprawy z sytuacji i ten krok dokonuje się przy czytaniu proponowanej książki.
Ks. prof. dr hab. Tomasz Jelonek (PAT)
« powrót



























